MiauKot pr
Blog > Komentarze do wpisu

Kadra kierownicza

Jakkolwiek to wygląda, koty nie są jedyną moją... hmm, nie wiem, jak to nazwać: działalnością? Pasją?  Faktem jest, że często, chcąc uniknąć niechcianego wyjazdu tzw. integracyjnego z kolegami z pracy (właściwie głównie wtedy), ściemniam, że nie moge, bo coś tam z sierściakami mi wypada. Tak po prawdzie wypadło mi raz jeden jedyny, kiedy się buras przeziębił i trzeba było jeździć z nim na zastrzyki. Poza tym wiedza przeciętnego człeka na temat kota jest tak schematyczna, że przez myśl mu nie przejdzie, że sobie futra doskonale poradzą same przez parę dni mojej nieobecności.

W każdym razie przed trzema laty z niewielkim hakiem, haczykiem właściwie, nie miałam pojęcia, że się sierściuchy ważną częścią mojej egzystencji staną. Z racji wykonywanego zawodu nie mogę pozwolić sobie na psa. Męczyłby się. Na świnki morskie mam alergię, a na akwarium - nie mam z kolei miejsca, choć rybki uwielbiam. Niekoniecznie na talerzu ;) Chomiki i inne maluchy - nie. Patyczaki ? Fuj. Ptaki? Trzeba od czasu do czasu łapać celem skrócenia pazurków - brrr! Za wrażliwa jestem ;) No to co pozostało? Ino kot.

Niby smaruję na bieżąco wiadomości z życia futerkowców na pewnym forum, niemniej czasem dopada mnie wyrzut sumienia: moje głupotki spychają z pierwszej strony wątki zwierzaków, które potrzebują natychmiastowej często pomocy. Strasznie dużo tego cierpienia braci mniejszych dookoła. Czasem w głowie mi się nie mieści, jak można wyrządzić zwierzęciu taką krzywdę :(

www.azyl.org - Kocie Strony CICHEGO KĄTA 

Podlinkowane wyżej miejsce, to zagłębie kociastych potrzebujących wsparcia finansowego i domu. Jestem pod wrażeniem związanych z nim wolontariuszy. Naprawdę.

 Z tego azylu pochodzą dwa spośród moich futer. Trzecie własnymi ręcami ;) przyniosłam do domu, kiedy darło się pod oknami bloku, w którym mieszkam (takie tam, że niby mu  zimno, mokro - lało jak diabli,  głodno i samotno, i w ogóle, do cholery, niech ktoś coś z tym zrobi!) . Charakterek pozostał do dziś. Szkraby - jak wspominałam - mam dzięki ojcu własnemu. Wywalone w reklamówce niczym śmieci... Póki co wszystko wskazuje na to, że z tą szóstką zostanę...

Aha, jestem wyznawcą maniakalnym  kotów niewychodzących i kastracji wszystkiego, co się rusza ]:>

Dramatis personae:

Od sierściuchy
   
Od sierściuchy

Kluska. Pierworodna.

Od sierściuchy
Od sierściuchy

Tosia.

Od sierściuchy

Od futerkowce pospolite
Melka. Tak wygladała, kiedy ktoś podrzucił ją do CK:

Od sierściuchy

 Tam ja odchuchano, postawiono na nogi.

No i tak sobie mieszkamy. Maluchom muszę pstryknąć aktualne zdjęcia. Rosną jak na drożdżach, codziennie odkrywaja nowe umiejętności.

Na Picassie można obejrzeć masę innych zdjęć. Zapraszam wytrwałych :)

 

wtorek, 25 listopada 2008, ewko77

Polecane wpisy

  • Specjaliści od nadmiaru

    Wczorajszy wieczór: Jeśli masz za dużo zupy pomidorowej, wyjmij garnek z lodówki, postaw na piecu i wyjdź z psem na spacer... Teraz w mieszkaniu odbywa się szta

  • Parówkowi skrytożercy

    Ostatnie dwa tygodnie były dość intensywne, że tak to eufemistycznie ujmę, toteż chyba stres zaczął dopiero schodzić, skutkiem czego - zaspalim. Właściwi to ja

  • Działkowcy

    W skrócie:  Tosia porzyguje, Koko porzyguje. Ja mam w robocie takie zapiernicz w tym tygodniu, że nie będę mieć kiedy taczki załadować, nie mówiac o wypraw

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/11/25 22:42:48
Mam uczulenie na sierść. Trzymam się z daleka od futrzaków i wychodzi na to, że poza sklerozą, ślepotą i brakiem orientacji w polskiej ortografii wykazuję jeszcze brak serca dla zwierzaków. Heh....
-
2008/11/25 22:50:37
super kociaki :)))
-
2008/11/25 23:30:58
Dziękuję :)

Ja tam uczulenie na kocią sierść nazywam przytkaniem zatok :D Najgorzej jest na poczatku, kiedy w domu pojawia się nowy kot. Później wszystko wraca do normy. Przy śwince morskiej kichałam, psikałam, wyskakiwały jakieś plamy i bąble tam, gdzie ciało stykało się z sierścią... Teraz jakiś tak katar się czasem przypląta. Mały pikuś ;)

Między trzymaniem się z dala od futer a brakiem serca, chyba jednak jest jeszcze kawał drogi do przebycia ;)
-
2008/11/27 19:17:13
Witam miłośniczkę kotów i ksiażek:) To chyba jakoś w parze idzie, co?;)
Pozdrawiam
-
2008/11/27 20:08:46
Wygląda na to, że to faktycznie częsty i zgrany duet :)
Poza tym koty świetnie sprawdzają się w roli przycisków do papieru ;) Pzdrawiam również :)