MiauKot pr
Blog > Komentarze do wpisu

Grunt to konsekwencja

Wyprowadzałam dziś psioka o czwartej rano. Kiedy wróciłyśmy, Pina wpakowała się do wyrka,a ja zostałam z taką oto konstatacją: dyć tyn pies na wieczór nie szoł do siebie, yno społ ze mną cołko noc... 

Zapomniałam gadzinę wywalić do psiego legowiska, a sama - cwaniara - nie poszła ;) Był rozkaz? Nie. No to o co lotto?

Wczoraj pracowała ze mną na działce. Rozkopywała z pasją kupki suszu i ubiegłorocznych badyli. Przy okazji zdążyła zwiać do sąsiadów. Zabezpieczyłam większe szczeliny (z Sabą nie bylo problemu), ale chyba znalazła jakąś mniejszą. Nie chcę pozamykać działki na cztery spusty szczelnym kordonem płotków, bo pozamykam szlaki kotom i odetnę drogę jeżom.

Nie wiem jak ona,ale ja mam zakwasy jak stąd do... tamtąd. 

BTW, wczoraj na działce pomagała też Misia - psica rodziców. We wtorek miała wyrywane zębiska - wszystko OK, po zabiegu czuła się dobrze, bawiła się, jadła sama (karmienie jej wcześniej to była rzeźnia...), ale uparła się, że kupala nie wyprodukuje i koniec. W sobotę rano już trzymałam w garści telefon, ale co... Brzuch psiok miał miękki, do kupala nawet nie myślał się nadstawiać - żadnych męczarni podczas produkcji, to w sumie z czym dzwonić? Poza tym sobota - więc oblężenie lecznicy, a ja tu z fonem poza kolejką (tak to widzę, nie poradzę), wetka rodzinna chyba dyżuru nie miała, a atakować na prywatny z powodu byle g... kupy (braku) na tym etapie... Misioł dostał dawkę spacerów (tu trochę dupa, bo ją te stawy bolą), parafinę i voila: pooooszło!  Ojciec happy, jakby poród wnuka odbierał, sesese.

 

Foty działkowca wrzucę poźniej. Na smartku za dużo kombinacji.

niedziela, 26 marca 2017, ewko77

Polecane wpisy

  • Łowca

    Metoda łapania moczu "na woreczek" okazała się niewypałem (choć nadal twierdzę, że koncepcja była słuszna, nawaliło wykonanie), dlatego wcieliłam w życie plan B

  • Jak nie chochlą go, to szkotem

    Poranne łapanie moczu zakończyło się klapą. Chochelką złapałam ledwo odrobinę moczu. Pina reagowała strachem: skuliła się, ogonem uszczelniła międzynoże ;), trz

  • Czubek

    Czubek, Pinczon, Pinio, Pinek, Pincia, Czupakabra, PinaCoLata, Loczek... Tak, nadal trwają prace nad domową wersja imienia Piny. Swoją drogą człowiek się zastan

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/03/26 16:16:56
I mamy dłuższy dzień, i świeci słoneczko, i coś już wyłazi z ziemi. Tylko cieszyć się i chodzić na działkę. A zakwasy? No cóż. Też dobra rzecz. Mój nieżyjący tato mawiał, że jak boli, to znaczy, że żyjesz. Niech więc boli jak najdłużej, ale niech będzie też bezboleśnie.
-
2017/03/26 21:40:44
Miał rację Ojciec.