MiauKot pr
Blog > Komentarze do wpisu

Parówkowi skrytożercy

Ostatnie dwa tygodnie były dość intensywne, że tak to eufemistycznie ujmę, toteż chyba stres zaczął dopiero schodzić, skutkiem czego - zaspalim. Właściwi to ja zaspałam, a Pina dzielnie wytrzymała prawie 10 h z pełnym pęcherzem. 

W kazdym razie po wyprowadzeniu kłakusa wróciłam do łóżka i tu jakoś mi się czas zawinął, bo zamknęłam oczy na 5 minut, a kiedy je otwarłam była 11.30. Luzik i spoczko - przecież zoologiczny zamykają o trzynastej. Prysznicek, śniadaneczko, kawunia... a tu myk - 12.40. 

W tym miejscu od kawuni przechodzimy od razu do paniki - jeśli nie zdążę, sierściuchy zostają po pierwsze bez żarcia, po drugie - bez żwiru. Udało się wszystko załatwić, pojechałyśmy z kłaczuchem na działkę, wracamy wieczorem - trza by coś zjeść. O! Przecie rano ugotowałam pięć parówek, a zjadłam tylko dwie.

Otwieram lodówkę.
Szukam.
Otwieram szafkę - może zostawiłam i zapomniałam schować do lodówki.
hm...
Wzrok pada na garnek, leżącą obok niego pokrywkę i przewieszoną smętnie przez krawędź wyschnięta folijkę.

I tera tak: kto zeżarł?
Ile zeżarł? 
Czy wyrzyga?
Czy wypuści drugą stroną?

No, i tak se będę czekać i obserwować :/ 

 

 

sobota, 24 czerwca 2017, ewko77

Polecane wpisy

  • Mediator potrzebny

    Od zaraz! Czy ktoś mógłby wytłumaczyć Czarnemu Deklowi, że ja się bardzo cieszę z faktu, iż jest żwawa. Narawdę. Odstawiliśmy jakiś czas temu euthyrox i steryd,

  • Internety sie popsuli

    Nie wiem, jak u Was, ale chyba mi się coś z góglem, fejsem, kompem i czym tam jeszcze dzieje. Zhakowali mnie czy co - mogą zhakować pewną panią konsul to i mnie

  • Łowca

    Metoda łapania moczu "na woreczek" okazała się niewypałem (choć nadal twierdzę, że koncepcja była słuszna, nawaliło wykonanie), dlatego wcieliłam w życie plan B

TrackBack
TrackBack URL wpisu: