| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Co w sieci piszczy...
Coś dla podniebienia
Kontakt
KotoTotek: zagraj - wygraj!
Nieco historii
Scenki z życia moich futer
Z kotem w roli głównej
Zajrzyj
 MiauKot pr

Sierściuchy

czwartek, 28 lipca 2016

Czarna miała wczoraj zagluconą lewą dziurkę kinolka. Dzisiaj pokichuje. Trochę kijowo, zważywszy, że szama steryd, który raczej nie współpracuje z odpornością, za to w jakimś przyzwoitym stanie utrzymuje dziąsła. Od dzisiaj wydłużam przerwę między dawkami do 4 dni. Spojrzę jeszcze raz, ale wydaje mi się, że tuż przy ząbkach pojawiło się zaczerwienienie. To w sumie nie wiem, może lepiej podać dziś? Schizuję, że coś zawalę, na coś nie zwrócę uwagi, źle ocenię stan dziąseł i całe leczenie pójdzie się paść. Ile to? Ponad miesiąc juz chyba ogarniania japiszona CzarnegoDekla? Futro ma kocisko fatalne, ale to akurat bez związku z tabsami, bo wcześniej też takie miała. Wyniki krwi wporzo. Liczyłam na to, że jak juz przestanie ją boleć paszcza, to zacznie jakoś o te swoje kłaki dbać...  

W ruch poszła też wczoraj parafina - podejrzewam zakłaczenie: Tosia zrzuca żarcie przodem, a Mela ma problem z opróżnieniem tyłu.

W przyszłym tygodniu najprawdopodobniej zostanę bez samochodu - nie robi mi to dobrze na poczucie bezpieczeństwa. Jeśli coś nie pyknie z siersciuchami, znowu będę musiała prosić się kogoś o podwózkę. 

wtorek, 26 lipca 2016

W chwili obecnej na pokładzie mamy następującą sytuację: rano muszę pamiętać o Euthyroxie dla Saby, a od wczoraj o kroplach do oczu dla Meli [wraca problem wypływu z oka]. W południe - krople Meli, wieczorem - syropek Tosi [teraz to spoczko, bo codziennie, potem bedzie co trzy dni :)] i krople Meli, no i hiciorem jest CzarnyDekiel, który na te swoje dziasełka musi mieć podawany steryd - 1/8 tabsa co trzy dni, Na razie co trzy, bo będziemy wydłużać czas miedzy dawkami sterydu, by wyczaić najmniejszą skuteczną dawkę... Albo 1/16 calcortu co dwa dni? Kwestia otwarta...  Spojrzałam dziś na miaumowy wątek poświęcony następstwom podawania sterydu przez dłuższy czas. Hm... Alternatywą jest wyrwanie Czarnej wszystkich zęboli [przy ostatnim znieczuleniu ogólnym łobuz się zatrzymał]. Jak nie spojrzeć - kupa. 

A, dodam, że stado ma ograniczone racje żywnościowe, bo po tym, jak przy okazji wizyty z Lolkiem [uprzejmy był kombinować znów z sikaniem] wetka zapytała, czy on się w ogóle rusza [no rusza, nawet szybki dziad ;)], stwierdziłąm, że hmm... to 6,4 kilo kota może faktycznie dećko sporo. Jurek i Zosia też byli gabarytowo tacy wiesi niż mniejsi w sumie. Ze wszystkich bydlątek najwięcej straciła na wadze Saba - muszę tu mieć na uwadze czy to dieta, czy coś z tarczycą, czy diabli wiedzą czym tam jeszcze. Ostatnio łazi jakaś taka śnięta - upały? a jak nie upały to deszcze/burze/wiatry - to nie jest jej ulubiona pogoda. 

No i tak o, dla mistrza systematyczności [to o mnie, sarkazm zamierzony] to rzeźnia ;)

 

 

czwartek, 21 lipca 2016

Ten moment, kiedy odkrywasz, dlaczego pewnej czarnej kocicy tak gładko przychodzi lokowanie szanownych czterech liter na szafie: powyciągane nitki w płaszczu wiszącym na garderobie sa nadto wymowne... Nowym płaszczu. 

 

* "eureka" trzaska zastępstwo koleżeńskie za inne słowo, też z "r" w środku, równie dźwięczne, nieco mniej dyplomatyczne.

poniedziałek, 04 lipca 2016

Tak se patrzyłam na opakowanie kociej karmy [z RC takie jakieś, kombinuję z karmami dla Czarnej, bo mnie ta jej sierść do szału doprowadzi] i zauważyłam aksamitkę... Aksamitka po bretixowemu [młehehehe, jako prawi naczelnik państwa] to marigold. I teraz tak... 

Marigold [angolskie] - aksamitka [polskie] - smrodziuszek-śmierdziuszek-śmierdziuch [śląskie] - to co ja, kurde, oglądałam: Hotel Śmierdziuszek?

...

PS. Tosia zakłaczona. Rzyga. Rzygała też Saba. A Koko osiagnęła etap, kiedy barankuje dłoń, która zgania ją z drukarki... I z nadmiaru czułości próbuje mi poodgryzać palce u stóp. Nadal pozostaje nieuchwytna, kiedy człek chce ją złapać, nie ma że tak o - wezmę i po [czterech? pięciu?] latach pobytu się oswoję...

PPS. Endokrynolog na cito - prywatnie - termin: 28 września. Fajosko. 

 

 

niedziela, 03 lipca 2016

Nie. To nie twój obiad. To absolutnie-najlepsiejsza-kocia-zabawka. Znajdziesz ją rozwleczoną po całej chałupie. Zresztą czereśnie takoż. 

Czarna z lotu ptaka oglądana ma jakąś dziwną figurę - jakby piłkę połknęła. Tosia wyrzygała śniadanie. Zdarzało się to w ostatnich dniach kilkakrotnie. A ja na cito muszę szukać endokrynologa. Takze tak. 

 

czwartek, 30 czerwca 2016

Dziąsła Czarnej nadal wyglądają oki, choć po prawej stronie w okolicach takiego pojedynczago kiełka chyba cos się zaczyna znów kluć. Po Stomorgylu przyszedł czas na dawki Calcortu. Że super i różowiutko? Od wczoraj Czorno kicho jako ta armata... 

Myć się nadal nie myje.

Futro jakby do sznytloka pizło. 

Nie. Tym razem nie rzyga [rzygała jakieś dwa tygodnie temu ;)]. Gorzej.

Przedwczoraj odwiedził mnie dziadek. Wpada raczej rzadko. Dobra - sporadycznie. KokoDylstwo nie tylko przyszło do kuchni, nie tylko ocierało się o nogawki, nie tylko dało pogłaskać, ale  jeszcze samo po kolejną porcję czułości wróciło. Czas umierać...  

niedziela, 19 czerwca 2016

Czarna - jak wiadomo - w paszczy ma niefajnie, co powoduje pewne niedoskonałosci w przebiegu toalety. Dobra - nie myje się wcale. A tu dzisiaj - voila: siedziało toto na parapecie i tak ze trzy razy majtnęło ozorem po futrze...

Podawanie obecnie konsumowanych tabletek to wyższa szkoła hardkoru [gorzkie muszą być jak diobli, a i wielkościowo sporawe są kawalątki - jako że trza je pociachać to jakaś gorycz [jak się panci paluszek omsknie i do gardzioła bezposrednio nie trafi] ma prawo przemieniać CzornegoDekla w FabrykęŚliny. Jeszcze dwa dni. Potem zmiana tabsów. 

A, dziasełka ładne. Różowe. Aż by się chciało jechać do weta, coby se obejrzał :)

Generalnie nim zdecyduję się na powyrywanie Czarnej wszystkich zęboli [a taka wizja jest wielce prawdopodobna], chciałabym mieć poczucie, że próbowałam. Młoda przy czyszczeniu zębów w minionym roku złapała bezdech, a wiadomo, jaka jest narkoza przy czyszczeniu, a jak będzie przy usuwaniu zębów z połowy paszczy...

piątek, 17 czerwca 2016

W wersji na dwie ręce, psa, kota i kleszcza tytułowe polecenie brzmi nieco inaczej.

Czorrrnoooo... plis... nie kradnij mi tych hoczyków...

Jak już namierzysz kleszczora, zwalczysz obrzydzenie, przekonasz psioka, by wywalił się w dogodnej pozycji, przygotujesz narzędzia [plastikowe takie śmieszne haczyki], przychodzi Czarny Dekiel i zaczyna  rzeczonymi haczykami grać w nogę. Ni ma letko.  

czwartek, 16 czerwca 2016

A w ogóle pierwsza połowa tego tygodnia wygladała tak; Koko - znowu - rzygała, Meli - znowu - rozciekło się oko, Tosia - znowu - gluciła niemiłosiernie, Lol - znowu - zdradzał objawy  zatkania zaworka, Soda - wciąż - liże ściany, Czorno mo - wciąż - fatalne dziąsła. 

Zaczynam się zastanawiać, czy zwierzoki nie reagują tak zmasowanym atakiem na moje problemy, jako że nic innego się w domu nie pozmieniało. 

Na razie sytuacja powoli się klaruje: Karlos sika, Koko nie rzyga, Tosia gluci mniej, Czarna - przewalone. Soda - liże ściany i okno. Mela z okiem jakby lepiej. Sabę wzięli do siebie moi rodzice.

A, wróć: Mela wciaż się drapie. Powód nieznany. Nie robi sobie krzywdy, ale się jednak drapie...

Oby do urlopu. A jakby w tym czasie udało się nikogo nie zatłuc, nikomu nie nawrzucać i ogarnąć jakoś ten matrix - byłoby idealnie. 

"Karol, cholero! Nie zeżryj całego środka!"

Uroczysta inauguracja sezonu arbuzowego w moim domu zaczyna się - jak co roku - od przytoczonej wyżej formułki.

 

 

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

... kiedy drogą kupna wchodzisz w posiadanie paczki chipsów.

Przynosisz zdobycz do domu, otwierasz opakowanie, wyjmujesz garść chipsiorów i idziesz na spacer z psem.

Wracasz, ponownie ładujesz łapę do opakowania i już WIESZ...

Tosia tu była.

Chipsy się same nie omuldały.

Ble... 

niedziela, 10 kwietnia 2016

Od przedwczoraj Sabinia konsumuje tabsy na tarczycy niedoczynność. Teraz to nie ma zmiłuj - trzeba bedzie wstawać wcześniej... Kiedy mi się zaspało, tabsa swojego łykałam w locie, a śniadanie spożywałam kiedyś tam... Sierściuch jednak na pół dnia o suchym pysku i głodnym brzucholu zostawion być nie powinien ;) Dobrze, że nie protestuje jakoś specjalnie. Rozpaćkany grzbiecior się goi. Nie jakoś rewelacyjnie, ale do przodu.

Oby to było to. Żadne nadnercza, przysadki czy inne Cushingi. A, bo nie wiem, czy pisałam: sierścio pije i leje dużo. 

A wczoraj w ogóle była akcja PRANIE. Czarna i Tosia nie podeszły do tego pomysłu z entuzjazmem równym mojemu... No ale cóż. 

Powtórzę się: pisałam tu już kilkakrotnie, że Czarna to takie wcielenie Kluni, że nawet piętki ma wyświechtane jak Szefowa... No i wczoraj byłam świadkiem akcji, która potwierdza tylko tezę, że Kluś wrócił w inym futerku. 

Siedzę ci ja na kibelku. Drzwi do łazienki otwarte [bo przy zamknietych Czarna drze ryja i skacze na klamkę], Karol siedzi na dywaniku i czeka na okazje, żeby wskoczyc mi na ramiona. Przychodzi Soda - ociera się o Lolka, mizia, mruczy...Ja czekam, bo wiem, jak to się skończy. Olo zaczyna się wkurzać, w końcu nie zdzierżył i dziabnął Sodziana, ten się rozdarł, jakby go gorącą smołą polewano, kotłowanina przeniosła się do przedpokoju. Nagle...

Przeleciała czarna strzała [ledwo wyrobiła na zakręcie, serio], zahamowała z piskiem opon [hmm... stąd te wytarcia?] i ... yep,yep - dwa razy z liścia. Rozdzieliła sprawiedliwie. Towarzystwo się rozpierzchło. Na placu boju pozostał mały czarny wnerw. Fufnął niczym byk szykujący się do szarży i  dostojnym krokiem odszedł w kierunku pokoju. Brakowało jeno w tle zachodzącego słońca i prerii...

Zapanowała cisza. 

Wcześniej rola rozjemcy należała do Kluchy... 

Cyrk. 

 

sobota, 09 kwietnia 2016

Wyczytałam na Fejsiku, powiem ja Wam, ciekawe info: 

Kiedy ludzie mówią do kotów, mają tendencję do przyjmowania śpiewnego stylu mówienia, podobnego do tego, jaki stosujemy wobec dzieci. Kiedy sobie to uświadomimy, okaże się, że większość z nas używała zdrobnień i podnosiła głos do wysokich tonów. 

źródło tu

Ale bzdety! - pomyślałam. - Ciekawe kto, chyba wy! Ja na moje koty naawet nie kiciciam! - gderałam pod nosem, a że akurat czekałam w kuchni, aż zaparzy się herbata, przypętał się Czarny Dekiel i dawaj, kręcić ósemki wokół moich nóg. - No cio ty, ćarny zarazku jeden, cio... - rzekła pancia...

Także tego... 

Sprawa kotów i psów mieszkających ze swoimi opiekunami w altance na terenie ogródków działkowych wciąż się toczy. Przypomnę: Państwo nie chcą żadnej pomocy dla siebie, musieli wyprowadzić się z mieszkania, w którym odcięto wodę i prąd. O zwierzęta dbają, jak mogą: koty są niewychodzące - również teraz, w altance. Wszystkie zwierzęta potrzebowały interwencji - by ją dokończyć, potrzebne jest jednak wsparcie finansowe. 

Co zrobiono [cyt. za stroną fundacji]:

Do tej pory udało nam się:

- odpchlić wszystkie koty i zabezpieczyć psy,

- odpchlić pomieszczenia, w których przebywają zwierzaki,

- odrobaczyć wszystkie, również w kierunku tasiemczyc (obecność tasiemca potwierdzona naocznie),

- wykastrowaliśmy 5 kotek i 4 kocury,

- wszystkim podaliśmy antybiotyk długodziałający (convenia),

- koteczka nerkowa (18-letnia) została zaopatrzona w karmę typu renal (mokrą i suchą) oraz leki (nefrokrill, famogast).

Cały czas wspomagamy zwierzaki karmą.

Na koniec miesiąca rachunek za zwierzaki z altanki wyniósł: 1120,- zł

Plany:

- powtórzenie odrobaczania u wszystkich zwierzaków,

- zabezpiecenie ich przed pchłami i kleszczami - bardzo potrzebne byłyby obroże FORESTO dla psów, które swoje kosztują [obroże, nie psy - te dla swojego pana są bezcenne], ale są po pierwsze skuteczne, a po drugie - wystarczą na cały sezon.

- oczywiście karma...

Wszelka pomoc jest naprawdę mile widziana.

https://www.siepomaga.pl/kotyzaltanki - każde udostępnienie zbiórki i info o zwierzakach jest cenne!

 

DANE DO PRZELEWU
Fundacja Pomocy Zwierzętom MiauKot
Plac Gen. Sikorskiego 2/2 41-902 Bytom

nr konta:
ING Bank Śląski 86 1050 1621 1000 0090 7210 1638

płatności zagraniczne kod:
SWIFT:INGBPLPW IBAN: PL 86 1050 1621 1000 0090 7210 1638

PAY PAL

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44