| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Co w sieci piszczy...
Coś dla podniebienia
Kontakt
KotoTotek: zagraj - wygraj!
Nieco historii
Scenki z życia moich futer
Z kotem w roli głównej
Zajrzyj
 MiauKot pr

ogrodowo

niedziela, 11 czerwca 2017

Ależ tam pachnie czarny bez! Jakoś tak najwyraźniej czuję go nocą, kiedy spaceruję z psiakiem (oczywiście towarzyszą nam oba podblokowce, dobrze, że przynajmniej jeż siedzi przy korycie i nie truchta za nami). 

Nie pamiętam,  bym wcześniej zwracała uwagę na ten akurat zapach. Na działce OBŁĘDNIE pachnie wiciokrzew - nie wiem, jaka to odmiana, ma żółte kwiaty. Coś niesamowitego. A propos działki: ojciec chciał pomóc. Nie mam już liatr, rukoli, szczypiorku czosnkowego, połowy ziołowego ogródka, tulipanów i szafirków i czegoś, co żółto kwitnie, ale nazwy nie pamiętam. W minionym roku ledwo odratowałam. I hit: jak można skosić cały duzy krzaczor niemal maku? Szczęście w nieszczęściu, że kosiarka nie zdzierżyła i musiał przejść na sierp. Dzięki temu ocalało gniazdo sprytnie schowane w trawie (dobra no, trawsko było wysokie). Wygląda jak od rudzika, ale samiczka ponoć nie ma rudego podgardla. W środku ma być być sześć jajek. Jajuniek w sumie - ponoć bardzo malutkie. 

Zważywszy na grasujące w tym rejonie koty, nie wróżę powodzenia :( Samowolka budowlana wpłynęła na ograniczenie terenu Pinczona: łazi, borok, po własnym skrawku ziemi prowadzony na smyczy. 

 

Mirabelki i morele oczywiście nie zdzierżyły załamań pogody, wiśni też będzie dużo mniej niż zawsze (a drzewa były dosłownie obsypane kwiatami...), oberwały też porzeczki, agrest i świdośliwa. No cóż... 

Oby do urlopu. 

 

czwartek, 30 marca 2017

Działka zaczyna się budzić; są pierwsze miniaturowe narcyzy, przekwitaja już praktycznie krokusy, pojawiają się pączki na moreli [foty porobię chociaż na pamiątkę, bo rok w rok kwiatki są, a potem ich ni ma...], przekwitają bazie, przebija się cieszynianka, żółcić zaczynają ranniki i pierwiosnki, pojawiają się liście zawilców. W gnieździe na tui siedzi kosica, mazurki urzędują w swojej budce na wiśni, szpaki kręcą się przy dwóch miejscówkach - zobaczymy, co wykręcą. Rok w rok fundują sobie minimum dwa mioty pisklaków. 

17203237_1197680180280866_1326836526251249913_n3

17554005_1217857694929781_6692299396224982681_n1

17458048_1217857701596447_2687285676205337336_n1

17361839_1217857744929776_56522928603091149_n1

17553573_1217857724929778_8743184635744784861_n1

17630179_1217857734929777_4019474107927228685_n1

sobota, 26 marca 2016

Robota na działce stoi. Albo śnieg, albo deszcz, albo brak czasu, albo...  Były wielkie plany - świąteczny weekend miał być nieomal gorący - ale wizje pogody i synoptyków się jakby rozjechały... Słowem: pizga złem. Od dwóch dni piszczy mi w uszach [się chyba podziębiłam przy myciu rodzinnych nagrobków], więc nastrojem zgrałam się z pogodą. 

Zaległe fotki niżej [psica chodzi w ortalionowym płaszczyku nie z powodu niskich temperatur, a raczej z tytułu mojej niskiej odporności na ostatni zapach, który sobie onegdaj na działecze wynalazła i nie omieszkała się w nim wytarzać. RODOS* nr5... Poważnie rozważałam ciągnięcie jej do domu na smyczy za autem, a nie jestem - serio - jakos specjalnie wrażliwa na przykre aromaty... Brr... Na samo wspomnienie mnie otrzepało. 

Pogoda niech się klaruje, bo zamówiłam badyle do ogródka [dalie, lilie, kany, jakiś drób rozmaity, jeżówki i inne takie], a mokroooo... Szpaki już się zaczynają kręcić koło budki - czyli rozmnażalnia ptasia w tym roku wznawia działalność. Trzy szpacze mioty mam na koncie - rok w rok :) I najlepsze: moje szpaki nie żrą moich wiśni, cudze szpaki też nie [bo moje szpaki dećko nerwowe, jak im kto na ogródek włazi]. 

Dobra, fotki:

10464349_940314496017437_7528555931905380015_n

1920074_940314449350775_6408248013073101330_n

995375_940314269350793_3504228459291152330_n

10610595_940314612684092_2641690180502754764_n

10698641_940314332684120_6963430434548274391_n

1274786_938482979533922_8715135905665161551_o

12189962_940314299350790_8495488929054566796_n

12108078_940314389350781_6804917354983635467_n
12139958_938483106200576_5400844028578858450_o 12804871_940314346017452_898616489897287287_n

12010580_938482982867255_78844141444800882_o

 

poniedziałek, 20 lipca 2015

 Z jednego drzewa udało się zebrać 4 wiaderka - mniej więcej ośmiolitrowe. Nie mam porównania z innymi zbiorami, ale  wydaje mi się, że to całkiem spory urobek. Tak to jest, kiedy ma się "swoje" szpaki, które  działają chyba na zasadzie psa ogrodnika: sam nie zeżre [albo zwyczajnie nie da rady przerobić], a obcym nie da :) Jeśli tak to działa, opłacało się pstrokacić drzewa wszelkiej maści "kadłubkami" - budkami lęgowymi. No i wyszła na jaw samowola budowlana: na szczycie drzewa ktoś tak se, o - na krzywy ryj - zbudował gniazdo, po sąsiedzku w zasadzie w budką mazurków. 

Do oskubania została jeszcze jedna wiśnia. W zasadzie dwie, ale malucha zostawiam sobie na działkowe podjadanie. Muszę znaleźć przepis na wiśnie z wanilią i cynamonem. 

Kilka fot działkowych:

Ile na działce mam motyli! [i os... ale to inna historia]

PS. Tak, wiem. Kosiarka ^^
Ale nie lubię równo przystrzyżonych dywaników, a potem  zielenina zaczyna żyć własnym życiem :D

sobota, 18 lipca 2015

Powiało Żeromskim, c'nie albo... a zresztą nie, bez politykowania. Wracając do tematu, szklane ogrodowe altanki można sobie oblukać tu - o, tu. We Francji bodaj jest hotel zbudowany z takich szklanych domków - zlokalizowany w lesie, więc przy odrobinie szczęścia może nas jaki wilczek [mają wilki we Francji?] przywitać bladym świtem. Babciu, babciu, dlaczego masz takie brudne szyby?

Fotka poglądowa altanki zaczerpnięta z podlinkowanej wyżej stronki:11036253_1035875653090367_228666311243119052_nJa tu głównie widzę jedną zasadniczą kwestię:  jak to myć, ale de gustibus...

Moje działkowe jeże są praktykami. Nie wiem, czy to cecha gatunkowa jeży w ogóle, czy po prostu te śląskie tak mają ;) W kurniku przechowuję nadal kilka worków z trawskiem, ścinkami choinek - taaakie tam [w niektórych to już nawet  winobluszcz wypuszcza młode pędy] biologiczne odpadki, no i jeże w jednym woreczku zrobiły se sypialnię, a na szczycie drugiego - kibelek. Worek jest regularnie obsikiwany [choć może to koty?]. Kto by się bawił w szkło, jeśli nadarzy się przyzwoity worek na śmieci. Umeblowany. I trafić łatwo: w niebieskim mieszkamy, na fioletowy sikamy. I glncować na wysoki połysk nie trzeba.

PS. Qupale są wszędzie... Przepraszam najmocniej wszystkie okoliczne koty za bezpodstawne oskarżenie ich o regularne zasrywanie działkensa.

 

czwartek, 16 lipca 2015

Nie miałam ostatnio serca do działki. Miło wreszcie tam skoczyć i zauważyć, że przyroda ma w nosie moje fochy i radzi sobie sama [z trawskiem i ślimakami - tymi gołym, pomrowami - to chyba aż za dobrze]. Muszę zorganizować kogoś do rwania wiśni - nie umiem się wstrzelić w obecność na działce wnuków sąsiadki, może będą chcieli powtórzyć wiśniobranie z minionego roku. Foty lepszej jakości pojawia się, kiedy tylko wyciągnę od brata mój aparat. Lilie dają radę, wysadzone w doniczkach kany uprzejme były nie zdechnąć, zapomniane w glebie kłącze kali wypuściło liście i zakwitło; tawułki praktycznie już przekwitły, a o mało co przegapiłabym maliny... Mnóstwo strat. Któryś z sąsiadów po raz kolejny przelecial kosiarką moją część wspólnej alejki - a mówią, że dobrych ludzi już nie ma  :) 

11745914_839037292811825_3042220707221458840_n

Uwielbiam ten kawałek ogrodu: nie przycinałam w zeszłym roku jesienią [ani w tym na wiosnę - kiedy tam się winno winorośl ciąć, nie wiem] - zrobiło się tajemnicze przejscie do części z jabłonią, malinami i rabatką. Przy okazji odkryłam, że w innej części działki wyrwałam dwa dorodne już przegorzany, które wzięłam za chwasty... Jest moc. Wracając do wina: powinno zakryć kurnik i widok na sąsiada. O dziwo, pojawiło się sporo gron. 

11695807_839037312811823_352052039112539468_n

To na dole to trawa ;) 

Kiedyś nie lubiłam lilii - kojarzyły mi się cmentarnie, dalii, rudbekii... Na szczęście mi przeszło, choć miłością pierwszą i czystą darzę tawułki - nie mam pojęcia dlaczego :)

1610969_839037212811833_7433910058400330707_n

11694840_839037276145160_2081981889730226751_n

Tuberoza. Biała też powinna gdzieś wyłazić ;) 

10998393_839037229478498_4294264216211240450_n

Hortensja - w minionym roku z uporem maniaka podsypywałam nawóz, który miał różowe kwiecie przerobić na niebieskie. Po czasie zauważyłam, że z tej mąki chleba nie będzie, bo ta odmiana hortensji jest różowa i tyle. Dosadziłam kolejny krzaczek [biało-limonkowe toto ma być] i juz widzę, że zbyt blisko. 11754253_839037262811828_2774256412758907057_n

11703179_839037156145172_1393153337495923900_n

Łubin kupowałam wiosną - dwa malusie krzaczorki. Nie spodziewałam się, że zakwitną w tym roku. Chciałam żółty i czerwony, jest fioletowy, cóż. 

11752520_839037136145174_8080698867404521305_n

11745706_839037022811852_6890916610667060064_n

 

Przetacznik daje radę. Ostatnie wichura nie połamała mieczyków - może w tym roku wkopałam cebule wystarczająco głęboko [albo wietrzyk stwierdził, że na tej działeczce, sądząc po porządku, już był, więc nie będzie się powtarzał ;)].

11011884_839037076145180_7672655941250276915_n

11737860_839037116145176_8690870595749171624_n

I co najlepsze: pojawiło się mnóstwo brzęczących, latających stworzeń :) Nietoperzy co prawda nie ma - moze batbudki im nie leżą - za to jeżu wzorcowo zasrywa [wybaczcie mój francuski] kurnik...11215185_839036999478521_6946666897247790929_n

W rzeczywistości fajnie wyglada połączenie tojeści z ... tym niebieskim... Zapomniało mi się. 11737990_839037096145178_7112887981712813591_n

Budleja, jako wspomnienie  dzieciństwa:

11209443_839036949478526_7633496685590331445_n

 Bzy, które po przekwitnięciu cięłam bez litości, pięknie odbijają i się zagęszczają. Remont altany sobie daruję. Zadanie na zaś. 

11737988_839036972811857_2020570076086948704_n1

Zabawne, gdybym do życia podchodziła tak, jak do prac ogrodniczych - cięła, kiedy trzeba - byłoby prościej ;)

czwartek, 18 czerwca 2015

Przyjaciele-  takie uogólnienie, gdyż nie pytałam gościa o alkowiane preferencje. W sumie jego płci też nie znam... Powiem jak prezydent - elekt pewnego środkowoeuropejskiego kraju: póki mi po ogródku goły nie lata - nie przeszkadza mi [sarkazm...muszę se poużywać, póki jeszcze nie jest zabroniony].

Kim jest Euzebiusz?

Jeżem, który:

1. zadekował się w kurniku, dokładniej w zapomnianym worku ze ścinkami jałowców,

2. poruszył się, kiedy ów worek próbowałam przenieść,

3. poruszeniem swym przyprawił mnie o stan przedzawałowy,

4. sąsiedzi już wiedzą, że zdarza mi się zakląć...

5. głośno...

6. regularnie rozmieszcza po całej działce miny przeciwpiechotne... 

A oto dziabąg:

11406872_824608234254731_793331302377849893_n

I dziabągi dwa:

11403507_826379677410920_5366547792866869662_n

Tymczasem przygotowane w zeszłym roku budki dla nietoperzy zieją pustką. Właściwie to przypominają za... za... słowa mi brakuje... Osnute! Wloty budek przypominają osnute pajęczą przędzą wejście do Groty Łokietka. O. Luftmyszy się na te wersale wypięły.

I ciekawostka botaniczna:

11401588_824608430921378_9127209436273372723_n_1

Na koniec ulubione moje wiciokrzewy [zżerane przez mszyce, wracam do pomysłu polegajacego na zaadoptowaniu kilku miotów larw biedronek]: 

11247902_826379437410944_2475723657081714842_n

11403502_826379357410952_4684886424675404697_n

Żółty pachnie absolutnie o-błęd-nie!

piątek, 03 kwietnia 2015
sobota, 21 marca 2015

Kiedy przestawiamy czas na letni? Tak mi się przypomniało, bo mnie dzisiaj znowu działkowe zagięcie czasoprzestrzeni dopadło. Pojechałan koło jedenastej - ot, ściągnąć na kupkę resztki pościnanych tydzień temu iglaków, wróciłam o wpół do szóstej. Pies zdechnięty - śpi w wyrku i chrapie, za duża dawka świeżego powietrza naraz :D Zresztą zaraz do sierściucha dołączę. Oczywisćie skunks powynajdywał najrozmaitsze zapachy... Ja jej chyba jaki działkowy arbajtancug uszyję, bo ile razy można prać psa? 

Kiedy przychodzi taki moment, że człek opiera się na łopacie/grabiach/sile woli - co tam akurat ma pod ręką, świat zwalnia, a człek stoi i stoi, i stoi, walcząc tylko o zachowanie pionu, i widzi, jak te dwie ostatnie aktywne jeszcze szare komórki brną przez mózgownicę, noga za nogą - to wie dwie rzeczy: po pierwszze - przegiął i następnego dnia będzie kontemplował mięśnie, o których istnieniu nie miał pojęcia, po drugie - yes, yes, yes! - jak to mawiał wieszcz, którego sercem nadobna wierszopisarka Isabel zawładnęła. 

I co z tego, że chata nieposprzątana.
I co z tego, że ostatnie zajecia e-learningowe niezrobione i jutro będzie dziki galop, bo jeszcze egzaminy są do napisania.
I co z tego, że sprawdziany leżą.
Mistrzem logistyki i rozsądku to ja niestety nie jestem :D 

Za to wiem, że koło jednej z budek lęgowych kręcił się - dość poważnie - pan szpak. Na wiśni szalały mazurki. Kosy drą dzioby do upadlego. Nad polami  słychać skowronki. Sporo sikorek. Nad krokusami uwijały się pszczoły, pojawił się ten, no... gruby, włochaty - trzmiel! Widziałam pierwszego w tym roku motyla. Żonkile  idą jak burza - nawet te wkopane w trawnik [mech też idzie jak burza]. Liście tulipanów coraz większe, krokusy śmigają, pączki na hortensji, forsycji i bzach nabrzmiewają w oczach niemal. Cieszynianka się ładuje, wyłażą jakieś cosie, co to nazw ichnich pozapominałam... Grunt, że idą :) Poza tym jezyczki, parzydło, malwy, piwonie, irysy, pustynnik, zawilce. Ciekawe, czy w tym roku bedzie coś z obrazków włoskich... 

Opajtoliłam trochę iglaków  - na szczęście znajoma przysłała małża po sekator, bo nie wiem, na czym by się skończyło [tak było rok temu, miałam tylko wyrównać^^]...
Sekator - kowadełkowy taki, na długich ramionkach - budzi we mnie demona ^^ Mrrr! :D 
Przygotowałam wszystko do spalenia. Chciałabym sięz tym jutro uporać, zależy od pogody :/ 

O, a z gałęzi jabłoni zrzuciłam mysie truchło: albo jakieś ptasię sobie wyżerkę na balkoniku przygotowało, albo kotki sąsiadów stwierdziły, że nie bedą  gołym zadkiem na mokrej trawie siedzieć... Myszy o inklinacje samobójcze nie podejrzewam... 

No i foty - wiem, powtarzaja się, ale tęsknię za ruchem w przyrodzie i kolorami. 

Z pszczołą w roli detalu ;) 

Motylos

Jakby siędobrze przyjrzeć, to widać tu doopsko trzmiela :) 

A tu trzmiela w locie:

Żonkile przebijają się przez trawnik - a myślałam, że padły... Te na grządkach już całkiem pokaźne, a w trawie nic... 

Szpaku się wkurzył, bo darł japę przy budce, ale wyczaił, że na dole kręci się jakiś wścibski paparazzi i poooleciał na słup:

 

Lubię krokusy :)

Dwie pszczoły w jednym pracowały kielichu:

No i mazurek - on? ona? Budka lęgowa na wiśni w każym razie czeka. Ślady wskazują na to, że w zeszłym roku ktoś  z niej korzystał, a mazurkensy się tam kręciły. Nie wiedziałam, że od ochroną są. I że szpaki są "inwazyjne" :D Póki nie żrą moich wiśni - to luz :) 

sobota, 07 marca 2015

Czyli ktoś był na działce. Tym razem bez psa, czyli nie czeka mnie popołudniowe pranie skunksa.

2

1

Liczę na to, że pozostałe krokusy też zakwitną.

Plan na już: uporządkowanie pasa pod choinkami - nie mam bladego pojecia, co z tym zrobić...  Siać trawę? Sadzić hortensje, azalie i inne funkie? Nic no, najgorsze, to podjąć decyzję, potem już jakoś idzie. ak to z grubsza wyglądało zaraz po podcinaniu dołów iglaków:

Jeden koniec idzie w ten deseń [żurawki, żuraweczki, akantu i funkie:

A wieczorkiem koncert Nosowskiej, Mniam :)