| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Co w sieci piszczy...
Coś dla podniebienia
Kontakt
KotoTotek: zagraj - wygraj!
Nieco historii
Scenki z życia moich futer
Z kotem w roli głównej
Zajrzyj
 MiauKot pr
Kategorie: Wszystkie | Czytane, słuchane, oglądane... | Lajkonik w kuchni | Sierściuchy | Sierściuchy archiwalne | ogrodowo
RSS

Czytane, słuchane, oglądane...

niedziela, 26 marca 2017

Absolutnie polecam. 

Po pierwsze: świetnie się czyta.
Po drugie: do słownika wprowadziłam określenie "zwierzołki". Prawie tak pieszczotkiwe jak moje tradycyjne "sierściuchy" ;D
Po trzecie: kupy są arcyciekawym tematem, jeśli wiedzieć, co można z nich wyczytać [ale to juz odkryłam wcześniej przy lekturze "Historii wewnętrznej" ;) ]. Choć z wyrażaniem uczuć do tej pory jakoś mi się nie kojarzyły, a tu o... 
Po czwarte: od dzieciństwa nie lubiłam oglądać filmów [fabuła i dokument, nieważny gatunek], których akcja działa się pośród lodu. Jak tak człek patrzył na te smagane wichrem bidne pingwiny, no i w ogóle aurę rodem z kieleckiego... A Golachowski potrafi o ziemskich biegunach i ich mieszkańcach opowiadać w taki sposób, że zaskakuje w czaszce odpowiednia klapka. I w tym miejscu, Panie Mikołaju, szacunek. Naprawdę. 

Wymieniać można by długo, ale wiązałoby się to z ujawnianiem treści, a tę naprawdę warto odkrywać samemu.

Programowo unikam TVP. No sorry - taki klimat. Wyjątek czynię dla określonych filmów i dokumentów - reszta... No ale mniejsza z tym. Dzisiaj u rodziców [nie pamiętam, kiedy odpaliłam własną telewizornię...] załapałam się na fabularyzowany dokument państwa Walencików. Jeżeli ktoś lubi opowieści z Białowieży - polecam. Piękno przyrody, muza i człowiek, który - sami zobaczycie... Z małymi dziećmi bym nie oglądała.

W kolejce do przeczytania czekają książki Simony Kossak: "O ziołach i zwierzętach" i "Opowieści". Muszę dopaść jeszcze "Sagę Puszczy Białowieskiej". Przyjęłam niepisaną zasadę, że fabułę kupuję w wersji elektronicznej, natomiast biografie i literatura popularnonaukowa ląduje na półce w starej dobrej wersji papierowej. 

Łatwo oceniamy. Niekoniecznie jesteśmy zainteresowani poznaniem prawdy, bo przecież my WIEMY. 

Małe społeczności kierują sieswoimi zasadami: kiedy jest dobrze - super, kiedy coś pójdzie nie tak - witamy w piekiełku. Kilkuletnia Klara oskarża Lucasa - nauczyciela i przyjaciela rodziny - o molestowanie. To, co dzieje się później- napawa przerażeniem, jeśli człowiek pomyśli, że sytuacja mogłaby zdarzyć się absolutnie każdemu. Jesteś szanowanym obywatelem, prawda, ale przecież dzieci nie kłamią? 

BTW - przerażają mnie babskie zemsty, nawet jeśli intrygantka jest kilkuletnie niewinnie wyglądajace dziewczątko.

Kreacja Mikkelsena - widomo. Świetny.

 

 

wtorek, 21 marca 2017

"Lampiony", czyli jak to cykl o Saszy Załuskiej zaczełam od ... strony.

Rzecz dzieje się w Łodzi ["Martwi" w Katowicach, "Florystka" w Białymstoku - fajny pomysł w sumie. Poznaj swój kraj z trupem w tle]. Jak już doczytałam, że "Lampiony" są jednak jakby 3. tomem tetralogii o Załuskiej, popularny market z owadem w logo urządził sobie książkowy kiermasz. Zaopatrzyłam się we wcześniejsze tomy, ale jak się zaopatrzyłam! Janusz Czystego Zła!  Ma być "Pochłaniacz" i "Okularnik"? Ma być. No to bierę... Dopiero w domu - i to po jakimś czasie - zorientowałam się, że kupiłam pierwszy tom "Pochłaniacza" i drugi "Okularnika". No, także tego. 

Co o samej książce rzec mogę? To, co i o poprzednim czytanym tomie, czyli "Florystce" - czyta się dobrze, choć ostatecznie pogubiłam się w tym bondowskim kto jest kim i chyba nie ogarniam wszystkich układów i układzików między bohaterami. Tu macz peopli ;) To nie zarzut wobec fabuły czy autorki, raczej moje - nie wiem: roztargnienie? Fakt, że przez ostatnie 30 stron brnęłam dłużej niźli czytałam całą książkę.

PS Rzuca się w oczy parcie na słowo "flesz" ;)

PPS Chyba zaczynam mylić Bondę z Puzyńską [czy tam odwrotnie]... 

sobota, 18 marca 2017

Kobyłka - objętościowo. O wiele bardziej interesująca niźli "Tyko martwi nie kłamią". To druga przeczytana przeze mnie książka Bondy, no i teraz mam zgryza, czy inne lokują się bliżej ''Martwych", czy jednak idą w kierunku "Florystki". Tradycyjnie streszczenia nie będzie - pełno tego w necie. Co wyniosę z "Florystki" dla siebie? Chroń mnie, Boże, od przyjaciół. Z wrogami sam sobie poradzę - tak to jakoś szło, prawdaż ;)

Białystok kojarzę głownie jako mekkę polskich neonazistów i innych kiboli czy też prokuratury - specjalistki od "symbolu szczęścia". Tzn. kojarzyłam. 

Jedno zastrzeżenie:  

16463100_1170550976327120_1317577248880512953_o1

 Ja tam wybitnym ogrodnikiem nie jestem, ale hortensje, słoneczniki, róże i mieczyki - wg mojej wiedzy przynajmniej - kwitną kiedy indziej niźli irysy i  tulipany. A nie pamiętam, czy i irysy po tulipanach nie szaleją... Sprawdzę już niedługo na działkensie ;)

Komu to tak wszystko kwitło i owocowało do kupy: Adasiowi w "Panu Tadziu" czy Julkowi w "Balladynie"? 

Generanie - przyjemna lektura. W łapie mam już "Lampiony", a na stonkowych wyprzedażach upolowałam "Okularnika" i "Pochłaniacz/-a"*

* jeszcze nie czytałam, wiec póki co nie wiem, o jaki pochłaniacz/jakiego pochłaniacza chodzi.

środa, 08 lutego 2017

Przyjemna bardzo lektura - jakem niedoszły archeolog [nie wiem, czy wspominalam, ale poległam w czasie egzaminu na gospodarce państw naddunajskich, prawdaż...].

Z jednej strony perturbacje Ingi - młodej archeolożki [studia się skończyły kasiorka się kończy, na horyzoncie głeboki dół - nie tylko w sensie wykopalisk], z drugiej - niełatwe życie Leocharesa, Greka, który pomagał etruskiemu księciu odnaleźć zabójcę ojca. 

Ogólny zamysł w skrócie jest taki: Inga zainteresowała się starożytnym szkieletem [pochówek był nietypowy] i razem z profesor Avą Bellmont próbują dowiedzieć się jak najwięcej o jego właścicielu [można tak to ująć?]. Obie historie - Ingi i Leo - przenikają się. Rozwiązanie tajemnicy śmierci bohatera poznamy własnie dzięki badaczkom; nie zdradzam tu zbyt wiele, ponieważ dość wcześnie orientujemy się, że misja Greka będzie jego ostatnim zadaniem, pozostaje tylko dowiedzieć się, któż, ach, któż, go sprzątnął. No i w tym momencie na twarzy rysuje mi się facepalm i wykrztuszam z siebie tylko wiele mówiące: uhm. 

Dowcip - jest. Zagadka - jest. Żywa akcja - jest. Nie gubiłam się w obu watkach - a to dla mnie ważne. Leochares ze swymi rozterkami i językiem jest bardzo współczesny, ale nie raziło mnie to, szczerze powiedziawszy.

Niepokorny Grek był - jak doczytałam - bohaterem dwoch innych książek Szamałka. Dopisuję do listy: KUPIĆ.

niedziela, 08 stycznia 2017

Podtytuł mówi wszystko: mistyczny porno-gastro thriller. 

Nie wiem, co sądzić. 

Nie wiem, co zażywa autor i nie wiem, czy chcę namiary na dilera :) Nie, nie chodzi o to, że książka jest do bani. Jest... inna :) 

Kryminał. Wiedeń. Świat artystów, arystokratów i nędzy. W skrócie: ktoś morduje kobiety, które żywszym uczuciem darzy jeden z bohaterów. 

Wartka akcja, zaskakujące zakończenie. Przyjemna lektura. 

Związek tytułu z treścia pozostaje dla mnie zagadką...

Kilka fajnych myśli:

Wszyscy mniej lub bardziej manipulujemy rzeczywistością, żeby sprzedać ją sobie samym albo innym ludziom. Gdyby było inaczej, życie czasem mogłoby się okazywać nieznośne. 

Bo są miłości eteryczne, które niczym kadzidło upajają umysł, ale wymykają się z palców; tak jak miłość do bogów albo do Ines. I inne, które są dotykalne, codzienne, jak słońce wschodzące co rano i zachodzące co wieczór; zwyczajnie niezbędne, jak miłość do Sophii.

 

 

niedziela, 01 stycznia 2017

Druga część historii, o której wspominałam tu. Nowi właściciele Kostki stają na uszach, by utrzymać się na powierzchni - wbrew oporowi materii [kosiarka] oraz wrażym działaniom muflonów [rozkradajacych majatek] i pracowników [muflony to zUooo]. Druga część trzyma poziom i choć nagromadzenie wszelakich osobliwości [czy tam osobowości ;) bohaterów] i wypadków jest spore, nie mam wrażenia, że oto przede mną historia rodem z Kevina czy innych świąt wg Griswaldów.

Deniska wymiata :)
Rybek jednakoż szkoda. 

Kullde, lubię czeskie poczucie humollu :)

Długo nie mogłam się za tę książkę zabrać. Czytałam kilka stron i odstawiałam, i to wcale nie dlatego, że coś z nią nie tak. Przeciwnie. Spodziewałam się trudnego tematu [cóż za przenikliwość, zważywszy na okładkowe zajawki...], no i nie pomyliłam się. Przypomniał mi się "Pokój" Emmy Donoghue z tym klaustrofobicznym klimatem pierwszej części... 

W skrócie: wleczesz za sobą przeszłość, nawet jeśli jej nie pamiętasz. I tak cholernie mało znaczysz, kiedy stajesz się puzzlem w czyjejś układance.

Fabuła to przeplatające się historie dwóch kobiet: Leny, która w dzieciństwie straciła ukochaną siostrę i Agnieszki - która walczy o miłość matki, później dochodzi jeszcze sprawa Moniki. Podobne historie - trzy razy ktoś podjął decyzję za kogoś, przewracając życie ofiar i ich rodzin do góry nogami. Trzy historie, trzy różne zakończenia. A byłoby i czwarte...

Z czasem czytający zaczyna podejrzewać, że kobiety może łączyć więcej niż się wydaje. I coś w tym jest, ale żeby nie zdradzać treści, powiem tylko, że czuję się zaskoczona ;) W sumie to nie tylko raz. 

Mocne. Mroczne. Wciągające. Polecam.

 

Motto:

W prawdziwym życiu nie było muzyki, nie istniały podpowiedzi. Grasz w określonej scenie, nie wiedząc, jaka ona jest, ważna czy nieważna. Czy zapamiętasz ją na całe życie, czy zapomnisz o niej po godzinie. [J. C. Oates, Blondynka]

piątek, 30 grudnia 2016

W telegraficznym skrócie:  give me more.

Absolutnie pierwsze moje spotkanie z twórczością Pilipiuka i tak - to lubię. To jest mój rytm, jeśli chodzi o narrację - przy czym trudno mi określić, co mam na myśli... Nie wiem - zdania ładnie pasują mi do... czego? Do ucha? ;) Do tego historia w tle. Wygodna długość opowiadań. Zaskakujące pomysły. 

W tomie znajdziemy kilka opowiadań:

Reputacja z doktorem Skórzewskim na tropie. Okładka nawiązuje do tego właśnie utworu. Poza głownym wątkiem ciekawostki z życia Lapończyków, magia ludów pierwotnych. 

Bohaterem pozostałych opowiadań [Szachownica, Hitler w szklanej kuli, Naszyjnik, Wielbładzie masło] jest Robert Storm i jego niezwykły dar rozwiązywania zagadek z przeszłości,  talent do nieogarniania własnego życia uczuciowego [tylko co ten bidny Storm ma do Cyganów?].

 

 

wtorek, 13 grudnia 2016

Trochę już ujechałam, nim się zorientowałam, że to kontynuacja czegoś ;) Ponoć piąty tom, ale spokojnie można czytać, nie znając wcześniejszych losów bohaterów. W skrócie telegraficznym: jeśli parze funkcjonariuszy uda się rozwikłać sprawę tajemniczego zniknięcia/morderstwa sprzed lat, ich posterunek nie ulegnie likwidacji. Nie wiem, czy tu bardziej mroczna jest przyroda czy ludzkie dusze. 

W kolejce czeka "Motylek", po resztę też chętnie sięgnę, choć gdybym jeszcze raz przeczytała:  cośtamcośtam. Teresa!; cośtamcośtam. Teresa... cośtamcośtam. Teresa! cośtamcośtam. Teresa - zaczęłabym gryźć i żadna cegła by mnie nie powstrzymała ;) 

poniedziałek, 05 grudnia 2016

Nie wiem... 

Czyta się szybko. Językowo nic mnie nie uwierało. Na pewno sięgnę po trzeci tom [teraz się dowiaduję, że zaczęłam czytać od środka], bo mię ta ważka zaintrygowała ;) Matka - ciężka sprawa: jedna wybebeszy całe życie pociechy na Fejsiku, inna zatai przed mężem pewną tajemnicę z przeszłosci, kolejna - chcąc nieba dziecieciu przychylić i zrekompensować własne nieogarnięcie - odpuści wszelkie nakazy i zakazy.

To, co mnie zjeżyło: tam naprawdę każdy każdego niemal musiał znać? ;)

 

piątek, 11 listopada 2016

Krótko: warto sie wybrać. 

Kiedy wydaje  ci się, że znasz zakończenie, okazuje się, że masz rację - wydaje ci się. Film wymaga pewnego wysiłku: Jakubik miesza ze sobą różne perspektywy czasowe, nie zawsze w porę zauważyłam zwiastuny ;). Sama historia wielowątkowa - jeśli coś ma w nazwie "proste", no to wicie-rozumicie, łatwo nie będzie ;) - przemoc w rodzinach stróżów prawa, alkoholizm, młodzieńczy bunt, małomiasteczkowe układziki i układziki, presja tradycji rodzinnej, trudny życiowy start, braterska więź, wierność sobie, przeciwstawienie się pewnemu systemowi.  Sporo. Pozory składajace się na obraz sielankowego życia rodzinnego opadają niczym liście winobluszczu.

sobota, 05 listopada 2016

Odrzucono kandydaturę Leśmiana - nie będzie patronem roku 2017. PiŚmakom nie w smak żydowskie korzenie poety? Zbytnia pieprzność? Dziś rocznica śmierci. 

 

Gdy domdlewasz na łożu, całowana przeze mnie,

Chcę cię posiąść na zawsze, lecz daremnie, daremnie!
 
Już ty właśnie - nie moja, już nie widzisz mnie wcale.
Oczy mgłą ci zachodzą, ślepną w szczęściu i szale!
 
Zapodziewasz się nagle w swoim własnym pomroczu,
Mam twe ciało posłuszne, ale ciało - bez oczu!...
 
Zapodziewasz się nagle w niewiadomej otchłani,
Gdziem nie bywał, nie śniwał, choć kochałem cię dla niej!...

[Bolesław Leśmian, "Gdy domdlewasz na łożu…"]
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11